|
|
trochę więcej pokory zawsze coś się znajdzie jeśli się ktoś zajmuje wykończeniówką i ma do tego pracowników ( a dzięki takim wpisom , wdać że panowie są '' OH i AH'' ) bez urazy |
| 24.05.2011 09:06 |
|
Proszę Państwa - wypowiedź adresuję głównie do osób, które odniosły się do mojej wcześniejszej wypowiedzi. Proszę mi nie przypisywać słów, których nie wypowiedziałem. Nie powiedziałem bowiem, że firma powinna przyjmować kilka zleceń naraz, wykonując poszczególne zlecenia niedbale i pobieżnie na zasadzie byle szybciej, bo kolejny klient czeka. O żadnej "masówce" nie pisałem. Nie pisałem również o "fachowcach", którzy w istocie nie mają pojęcia o tym co robią, wychodząc z założenia, że np. kafelki to każdy głupi położy więc czemu się nie podjąć, a jak poda się cenę o połowę niższą od poprzednika to klient będzie wniebowzięty. Odwali czym prędzej fuszerkę i poleci bajerować kolejnego klienta zapewniając rzecz jasna o swoim profesjonalizmie. Takich rzeczy nie popieram, co jest chyba oczywiste. Myślę, jednak, że takie osoby raz, drugi, trzeci odstawią fuszerkę i sami siłą rzeczy wyeliminują się z rynku. Nigdy nie ustalam z klientami terminów w taki sposób, aby różne zlecenia zbiegały się w czasie. Uzgadniając okres, w jakim wykonam zlecenie określam terminy w sposób, który pozwoli mi na spokojne wykonanie i sprawdzenie wszystkiego, biorąc poprawkę na to, że niejednokrotnie "w praniu" wychodzi wiele problemów, bo z tym zawsze trzeba się liczyć. Jak wspomniałem wcześniej, ustalane przeze mnie ceny są - w mojej ocenie bynajmniej - konkurencyjne w stosunku do innych ofert. Wszyscy funkcjonujemy w gospodarce wolnorynkowej i niestety Drodzy Państwo, warto postawić właśnie na tę konkurencyjność zamiast oskarżać "tańczysz" wykonawców o zaniżanie cen, psucie rynku etc. Oczywistym jest, że nie podejmę się za 2 tys. realizacji zlecenia, które zajmie mi miesiąc solidnej pracy, bo po odprowadzeniu ZUS-ów, opłaceniu księgowej itd. zostanie mi na patyczki do uszu. Z czystym sumieniem zaproponuję jednak klientowi wykonanie zlecenia za 5 tys., jeżeli inna firma proponowała 5,5 tys. Bez problemu zgodzę się również na jakiś upust w stosunku do klienta, który "wraca do mnie" kolejny raz. Nie będę dostosowywał swoich cen do cen innych firm tylko dlatego, że "tak należy". Proszę mi uwierzyć, że niejednokrotnie, kiedy dzwoni klient i mówi, jaką ofertę otrzymał dotychczas to mi "włosy dęba stają". Nie wiem - wiedząc jednak jaki nakład czasu i pracy wiąże się ze zleceniem - na jakiej podstawie firmy (renomowane i nie - tu nie ma zasady) zawyżają ceny i dokonują takich horrendalnych wycen. Nie oszukujmy się ale oferty niektórych osób to nic innego, jak zdzierstwo zakamuflowane niejednokrotnie pod hasłem albo dobrze albo tanio proszę wybierać. Jakby nie było pozdrawiam i "tańszych" i "droższych" fachowców. |
|
| 01.06.2011 23:21 |

