|
Witam,temat stawek zawsze będzie podawany pod dyskusję tak długo dopóki nie nastąpią stawki ogólnokrajowe,ale nie w tym życiu.Rozbieżności stawek są tak duże ale w budownictwie.Czy idąc do lekarza,księdza,prawnika,sklepu =ustalamy ile chcemy zapłacić?Nie--ale u budowlańca to klient chciałby aby najlepiej wykonawca zapłacił za swą pracę za to że ją dostał.Winny jest nasz system==bo nie robi kompletnie nic poza dokładaniem sobie kasy ==ale trzeba ją komuś cha cha co?,i mają kasę na wszystko.A my zwykli ludkowie albo klepiemy godziny lub pracujemy poza granicami,gdzie można żyć godnie,odłożyć kasę,i wystarcza na wszystko.Z tym że jest to coś za coś,niestety brak najbliższych.Jeśli ktoś pyta o stawkę ile dać to moim zdaniem nie ma zamiaru fachowcowi zapłacić odpowiednio,bo pytają ci co własnego zdania nie mają ani pojęcia o pracy.A i tak zapłaci ile uważa.Stawki to nie wszystko,do tego rejestracja pracownika,normalne godziny--a nie po 12r/g--i wtedy powie ale on zarabia,a w m=cu przepracowuje po 200 i więcej godzin.Każdy pracodawca powinien sam zdecydować ile dla niego wart jest bd.pracownik.Pozdrawiam.Księstwo Łeba.
|